Polski Wrocław jako metropolia europeijska - Pamięć i polityka historyczna z punktu widzenia oral history  
 
  << Strona główna


Wrocław i modernizm w architekturze: Hala Ludowa

Olga Tomicka, Sören Urbansky, Bernd Vogenbeck

Prolog

Pierwotnie Hala Stulecia, o obecnie Hala Ludowa jest we Wrocławiu czymś więcej niż wydaje się to na pierwszy rzut oka. Ta śmiała żelbetowa konstrukcja stworzona przez architekta Maxa Berga, była w pierwszych latach swojego istnienia największą tego typu budowlą na świecie. Jej kopuła ma 42 metry wysokości i 65 metrów średnicy. Została wzniesiona w latach 1911-1913 jako hala zgromadzeń i zarazem obiekt wystawowy. Monumentalny budynek, uważany zarazem za ewenement w sztuce budowlanej, jak i za miejsce wykorzystywane politycznie, jest celem wędrówek turystów oraz ważnym miejscem dla mieszkańców miasta.

Dużo zostało już napisane o Hali Ludowej. Za każdym razem arcydzieło Berga znajdowało się w centrum zainteresowania, podziwiane przez architektów, przewodników miejskich i historyków. Przeciwnicy Hali wyszydzali ją, nazywając „pudełkiem z tektury“ (Anschütz, 1939, s. 157), podczas gdy jej zwolennicy porównywali ją z rzymskim Panteonem lub ze świątynią Hagia Sophia w Istambule (Ilkosz, 2002, s. 15). Już te wczesne reakcje współczesnych budowniczemu, wyraźnie pokazują, że ta nowoczesna budowla postrzegana była bardzo ambiwalentnie (Ilkosz, 2000, s. 392). W każdym razie architektowi podczas projektowania chodziło nie tylko i wyłącznie o samo wybudowanie budynku użyteczności publicznej. Niewątpliwie zależało mu także na tym, aby stworzyć nowe, nieznane dotychczas w budownictwie formy przestrzenne, wytyczyć nowy styl architektoniczny (Ilkosz, 2000, s. 434-435). Hala zaznacza swoją rzeczową konstrukcją pożegnanie z bogactwem form historyzmu. Porównanie jej z lipskim pomnikiem Bitwy Narodów, który wzniesiony został w tym samym czasie i z podobnej co Hala okazji, mianowicie z okazji stuletniej rocznicy bitwy pod Lipskiem w 1813 r., pokazuje jak bardzo rewolucyjna jest jej architektura (Davies, 2003, s. 320; Ilkosz, 1999, s. 199). W Breslau po 1910 r. obok Hali Stulecia powstawały licznie także inne budowle przecierające szlaki nowej architekturze. Pod przewodnictwem architektów Hansa Poelziga i Maxa Berga miasto awansowało do roli centrum architektonicznego modernizmu w Europie. Dzisiejszy Wrocław zaczyna powoli przypominać sobie o tym cennym dziedzictwie. I tak został ostatnio wyremontowany budynek hotelowo-mieszkalny, wybudowany w 1929 r. przez Hansa Scharouna w ramach wystawy Wohnung und Werkraum (Mieszkanie i warsztat), w położonym na wschód od Parku Szczytnickiego wzorcowym osiedlu mieszkaniowym.

Pod wpływem utopii społecznych początku XX wieku zdeklarowanym celem architektów stało się stworzenie możliwie jak najszerszym warstwom społeczeństwa możliwości uczestniczenia w życiu kulturalnym, sportowym i towarzyskim. Pod tym względem Hala Stulecia w pełni spełniała wymagania swojego czasu. Robert Breuer, współczesny Bergowi krytyk, usprawiedliwiał ogromny rozmiar tej budowli, gdyż: „[...] również katedry gotyckie były najczęściej dużo większe, niż wymagały tego gminy. Były przede wszystkim demonstracją boskiego pomysłu, a także oznaką zwycięstwa nad nowymi formami konstrukcyjnymi“ (Ilkosz, 2002, s. 20). W III Rzeszy dążono do tego, aby budowli tej przypisać jakiś wyższy duchowy sens, aby – zgodnie z duchem czasu – stworzyć „katedrę narodu niemieckiego“ (Schlesische Monatshefte, 1934, nr 3, s. 81). Od momentu zakończenia II wojny światowej polski już budynek posługuje się nazwą Hala Ludowa i jest dzisiaj spółką skarbu państwa.

Punktem wyjścia dla autorów pracy stała się teza, według której Hala Stulecia czy też Hala Ludowa mogłaby być przed laty odczytywana jako miejsce używane bądź nawet nadużywane do celów politycznych, dziś jednak funkcjonuje tylko i wyłącznie jako przedsiębiorstwo podporządkowane regułom gospodarki rynkowej. Takie „polityczne obrazki“, jak na przykład zorganizowanie „Wystawy Stulecia“ w 1913 r., pojawiają się najczęściej w kronikach i opisach historii tej bergsowskiej budowli, przez co szczególnie rzucają się w oczy. Po głębszym zapoznaniu się z tematem okazało się jednak, że teza ta nie do końca pokrywa się z rzeczywistością, względnie wymaga ona pewnego koniecznego zróżnicowania, ponieważ zaznaczyć trzeba, że Hala w czasie całego swojego, już ponad 90-letniego istnienia, zawsze była obiektem wielofunkcyjnym (m.in. Ilkosz, 1999, s. 169, 187).

Wyjściowe tezy autorów zostały poddane wnikliwej krytyce i przedstawione tutaj w trzech rozdziałach. W pierwszej części tekstu podjęta została próba wytropienia materialnych śladów, które pozostawiły po sobie wielokrotnie zachodzące w historii Hali procesy przemiany wyglądu obiektu. Rozdział powstał na podstawie kilku rozmów przeprowadzonych z architektami i historykami sztuki oraz na obserwacji tego, co jest widoczne dla oka. Metoda, znana pod pojęciem „miasto jako tekst“ (Kostof, 1992, 1993), polegająca na próbie zgłębienia i zrozumienia widocznych, materialnych elementów rzeczywistości, znajduje najczęściej zastosowanie na szeroko pojętych przestrzeniach miejskich, tu została jednak ograniczona do jednego obiektu architektonicznego, względnie do zespołu takich obiektów. Druga część pracy poświęcona została tematowi koniunktury i dynamiki Hali Ludowej jako symbolu. Zostały tutaj przebadane różne sposóby pojmowania budynku jako symbolu. Chodzi więc zatem o to, aby dociec, w jaki sposób i w jakich kategoriach myślano lub nadal myśli się o Hali. W końcu trzecia część pracy umożliwia czytelnikowi zaznajomienie się z „życiem“ Hali. Powstała ona na podstawie rozmów przeprowadzonych z wieloletnimi pracownikami tego przedsiębiorstwa, jak również obserwacji „życia codziennego“ Hali z uwzględnieniem archiwalnych materiałów źródłowych.



Część pierwsza: Potęga wzroku

Istnieją ślady historyczne Hali Ludowej, które znajdują się poza oficjalną pamięcią kronik czy przewodników turystycznych. Fragmentaryczne, rozbite na niezliczoną ilość odłamków, można je znaleźć w notatkach prasowych, anegdotach, kalendarzach imprez i w końcu we wspomnieniach widzów, pracowników, specjalistów różnych dziedzin z nią związanych, a także w samym jej budynku (Kostof, 1992, s. 10). Zanim jednak badacz zacznie bezgranicznie wierzyć książkom, powinien wpierw poszukać śladów znajdujących się na powierzchni i je zabezpieczyć (Schlögel, 2000, s. 38).

Przypadkowy przechodzień czy też zwiedzający Halę Ludową nierzadko czuje się na pierwszy jej widok rozczarowany. Zwłaszcza z północnego wschodu, od strony stawu i pergoli, budowla z położoną przed nią restauracją tarasową wygląda na szczególnie zaniedbaną. Lecz jeszcze w 1939 r. Oskar Anschütz snuł marzenia dotyczące tej perspektywy jako nowego wielkiego triumfu „połączenia architektury i krajobrazu, które w całym XIX wieku tak bardzo dotkliwie było pomijane“ (Anschütz, 1939, s. 158). Nieco dalej, gdy z północnego zachodu spojrzymy w kierunku portalu głównego, widok na Halę zastawiają nam różnego rodzaju budki ulicznych handlarzy. Gdy przejdziemy się dookoła budynku możemy nie spotkać nic, co mogłoby wzbudzić naszą ciekawość - szarość fasady i pnąca się po niej zieleń robią swoje. Jednak pozory mylą.



Zabezpieczanie śladów I

Badacz historii Hali musi posunąć się tylko o jeden krok dalej: wejść do środka, dokładniej przypatrzeć się jej fasadzie i wnętrzu. Zdumiony stwierdzi wkrótce, że każda epoka pozostawiła tu za sobą jakieś ślady: poszczególne warstwy historii są dostępne na wyciągnięcie ręki. Przy odrobinie wysiłku można by na kartce papieru zestawić mały katalog znaków, które pochodzą z różnych epok („znaki“ w tym kontekście oznaczałyby „powszednie“, nie mające jakiegoś specjalnego symbolicznego znaczenia elementy, które jednak stanowią pewien ślad - informują potencjalnego badacza, jaką funkcję sprawowała, względnie jaką wartość stanowiła budowla dla jej właścicieli w czasie instalacji danego elementu). Wynikiem byłaby krótka, ale jakże ciekawa biografia budowli.

Jednak żelbetowa konstrukcja Berga nigdy nie pozostawiała wiele miejsca na dalekosiężne rekonstrukcje. Jest to architektura, która nie toleruje żadnego „wbudowywania i przebudowywania“ (Anschütz, 1939, s. 15). Zmiany zachodzą właściwie tylko na powierzchni. I tak z okresu niemieckiego, a więc od roku 1911, roku rozpoczęcia budowy, aż do momentu zajęcia Wrocławia przez Armię Czerwoną w roku 1945, pochodzą wszystkie podstawowe elementy budowli. Surowa żelbetowa konstrukcja wnętrza, bardzo przypominająca konstrukcję głównego dworca kolejowego w Lipsku, jest na to najlepszym przykładem. Poza tym można znaleźć jeszcze kilka pomniejszych, pochodzących z tego okresu urządzeń, jak na przykład sufitowe oświetlenie w kuluarach lub też ogromny żyrandol w foyer.

Drugi okres funkcjonowania Hali stanowią lata 1945-1989 - okres powojenny i czasy PRL-u. Czasy te cechuje cały szereg zmian o czysto pragmatycznym charakterze: wbudowano nowe drzwi w kuluarach i w wejściach do hali, przeprowadzono rozmaite prace naprawcze, np. wstawiono w świetliki szyby ze szkła mlecznego, wylano w kuluarach betonową posadzkę i wyłożono ją linoleum, odnowiono zaplecze sanitarne, zamontowano sprzęt nagłaśniający, który w kuluarach zachował się jeszcze do dziś. Oprócz tego w kuluarach i w pomieszczeniach do nich przyległych zamontowane zostały kaloryfery – trzeba tu zaznaczyć, że do tej pory Hala w ogóle nie była ogrzewana. Pomijając parkiet we foyer, który również pochodzi z tego okresu, chodzi tutaj więc o przebudowy, które miały na celu wyłącznie usprawnienie funkcjonalności obiektu, nie zważając na jego walory estetyczne. Wykorzystywano do nich przeważnie standardowe materiały, pochodzące z masowej produkcji, które do dziś można znaleźć w każdej użytkowej budowli byłego bloku wschodniego.

Od czasu przełomu roku 1989, który wyznacza początek następnego okresu funkcjonowania budynku, zostały przeprowadzone zasadnicze przebudowy, które jednak – podobnie jak w czasach komunizmu – wykazują ten sam powierzchowny i pragmatyczny charakter, przeważnie w tak samo małym stopniu uwzględniając modernistyczny styl architektury Berga. Wielka przebudowa obiektu z okazji wizyty papieża w 1997 r. dotyczyła zasadniczo hali widowiskowej: oświetlenia, sprzętu nagłaśniającego, tablic ogłoszeniowych. Zastosowano takie rozwiązania techniczne, które pozwalają w krótkim czasie zmienić układ wnętrza w zależności od potrzeb - dzięki wymiennej posadzce i teleskopowym trybunom może ona służyć zarówno jako hala sportowa, widowiskowa lub też targowa. Na oknach kopuły zostały zamontowane elektryczne żaluzje, które w ciągu paru minut pozwalają kompletnie zaciemnić wnętrze budynku. Ich instalacja to jednak w końcu tylko marny zabieg kosmetyczny, tania ochrona ponad tysiąca pilnie potrzebujących remontu okien, których wymiana kosztowałaby ponad 5 milionów złotych (wywiad z p. Wydrą; Schlesisches Monatsblatt, 2003, nr 10, s. 4). Ponadto zainstalowane zostały aparaty telefoniczne, a dla zapewnienia bezpieczeństwa system kamer monitorujących. Częściowo wyremontowano również toalety.

Drugą płaszczyznę, na której widoczne są najnowsze zmiany, stanowią komponenty komercyjne, jak na przykład rozmaite automaty z napojami i ze słodyczami, dwa bufety oraz wszędzie widoczne nośniki reklamy w formie bannerów, balonów, tablic lub stoisk informacyjnych (fot. 11). Jest rzeczą oczywistą, że obecnie dominują tu zasady wolnego rynku lub jak to ujął György Konrád: „Chronić trzeba oryginały, to, co rzadkie, niepowtarzalne, czemu przypisujemy jakąś wartość. Jednak interesy handlowe mogą sprawić, że z czasem ów oryginał zostanie urynkowiony. Pojedynczy egzemplarz dysponuje nie tylko ideową, ale także materialna wartością. W każdym razie uznanie dzieła zależy od tego, jakie symbole ludzie akurat uważają za modne“ (Konrád, 2001, s. 166).

Poszukujący (ewentualnie przyglądający się) musi przyznać, że jego spojrzenie jest bardzo selektywne. Zbieranie przez niego wspomnianych znaków towarzyszy wiedzy, jaką sam dysponuje. Nie jest to spojrzenie bezcelowe czy też wolne od jakichkolwiek wpływów, lecz zawsze jakby częściowo zaślepione. Gdyby wziąć te ograniczenia pod uwagę, można by rozpoznać tu pewne tendencje. Powierzchnia zdradza mianowicie, że, pomijając widownię, przebudowy zaledwie delikatnie tylko dotyczą samej substancji budowli. Praktycznie przez cały czas istnienia Hali brakowało pieniędzy, aby wyremontować jej fasadę czy też okna, nigdy też nie udało się odnowić żelbetu, który w wielu miejscach stał się kruchy i łamliwy (wywiad z p. Konarzewskim). Jakie wnioski można więc wyciągnąć z tej topografii przebudowy?

Nasuwa się przypuszczenie, że przecenia się znaczenie polityczne, jakie budowla miałaby mieć. Używanie i nadużywanie budynku przez elity polityczne hitlerowskich Niemiec, a później Polski Ludowej schodzą na dalszy plan. Nagromadzone wyobrażenia o manifestacjach politycznych, kongresach czy innych tego typu wydarzeniach nie pasują do fasady. Budynek wydaje się dziś być zbyt nędzny; zbyt pragmatycznie i niezbyt wrażliwie przeprowadzono skromne inwestycje, żeby Hala – czy to jeszcze jako Hala Stulecia czy też już Hala Ludowa – mogła służyć jako prawdziwie reprezentacyjna budowla. Budynkowi temu brak jest pewnego szlachetnego, niekiedy nieco dekadenckiego czynnika, który by sprawiał, że to świeckie miejsce może także uchodzić za „święte“.

Założenie, że ta monumentalna budowla znajdowała przyjaciół szczególnie w reżimach totalitarnych jest błędne. „Hala się nigdy Hitlerowi nie podobała“ (wywiad z p. Wydra); architektura Maxa Berga była zbyt nowoczesna. Jak wynika z notatek w pamiętniku Alberta Speera, materiałem budowlanym III Rzeszy, który miał przetrwać tysiąc lat nie był żelbet tylko cegła (Ilkosz, 1999, s. 199). Także w PRL-u architektura Berga nie budziła szczególnej sympatii. Podczas gdy gotyckie czy też barokowe budowle w centrum miasta można było reinterpretować jako „prapolskie“, tak Hala w Parku Szczytnickim dla każdego laika w sposób jak najbardziej oczywisty stanowiła arcydzieło czysto niemieckiej sztuki budowlanej. Jednak tak jak różne były przyczyny ideowej niechęci obu systemów wobec architektury Berga, tak jednoznaczny był powód intensywnej eksploatacji budynku we wszystkich okresach jego istnienia – posiadająca już niegdyś sześć tysięcy miejsc siedzących, względnie dziesięć tysięcy miejsc stojących Hala, była największym miejscem zgromadzeń Śląska, a później Polski. Włodzimierz Wydra, architekt i znawca monumentalnej budowli Berga, formułuje to tak: „Hala była po prostu doskonałym obiektem, nadającym się do różnego typu zgromadzeń. [...] Natomiast myślę, że jakoś nigdy nie nadawano jej takiej symboliki, żeby od razu kojarzyć ją z systemem“ (wywiad z p. Wydra). Hitlerowcy, a później komuniści byli poniekąd zdani na to miejsce, tylko tutaj możliwa była organizacja prawdziwych imprez masowych takich, jak np. przedwyborczy występ Hitlera 18. kwietnia 1932 r. (Davies, 2003, s. 336) czy też Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju w sierpniu 1948 r. (Ilkosz, 2002, s. 30; wywiad z p. Ilkoszem).

Może się więc wydawać, że obiekt ten był zawsze w ostatniej chwili prowizorycznie dopasowywany do naglących potrzeb. Być może właśnie te tak skromne przebudowy wskazują na to, że Hala Ludowa nie była nigdy budowlą prestiżową, tylko obiektem „na zamówienie“. Halą, po którą się sięga, gdy nie ma innego wyjścia.



Zabezpieczanie śladów II

Obok katalogu „świeckich“ znaków, można znaleźć także „święte“ ślady, które niemalże egzemplarycznie reprezentują swoją epokę. Są one bardziej widoczne niż te opisane na wstępie, ponieważ zostały umyślnie umieszczone w reprezentatywnych miejscach przez ich inwestorów lub też właścicieli. Każdy odcinek czasowy przyniósł ze sobą kilka takich symboli. Częściowo istnieją one jeszcze do dziś, niektóre zostały zdemontowane i zaginęły gdzieś podczas remontów. Lecz także te znaki, które już dziś nie są widoczne, można odnaleźć w formie zdjęć, rozmaitych dokumentów czy też po prostu wspomnień. Będą one teraz tutaj zaprezentowane, lecz trzeba zaznaczyć, że lista ta z pewnością nie jest wyczerpująca.

„Kto czuje swoją ojczyznę, nie myśli o sobie. Podążajcie za przykładem waszych przodków, bądźcie ich godni i pomni swych potomków“ (por. Niemczyk, 1997, s. 18). Ta proklamacja Fryderyka Wilhelma III z 17. marca 1813 r., umieszczona na transparencie mieszczącym się nad głównym portalem, napominając witała każdego odwiedzającego Halę Stulecia. Napis otaczała płaskorzeźba stanowiąca symbol pierwotnej funkcji Hali, która miała być przede wszystkim miejscem upamiętniającym wojny napoleońskie. „W 1945 r. usunięto jedynie umieszczoną nad głównym portykiem alegorię wojny 1813 r. – ,Archanioła Michała walczącego ze smokiem‛“ (Gazeta Wyborcza, 7.2.2003). Była to w ogóle jedyna rzeźba figuralna znajdująca się w budynku. Wraz z przekazaniem Wrocławia w polskie ręce, obok nazwy Hali Stulecia, zlikwidowano także jej pierwotną funkcję miejsca pamięci.

Organy firmy Sauer, chociaż wbudowane już w roku otwarcia Hali w 1913, są adekwatnym symbolem drugiego okresu – czasów Republiki Weimarskiej – kiedy to Max Berg chciał widzieć swoje dzieło jako „katedrę demokracji“ (Elze, 1993, s. 107). Już w czasie projektowania zaproponował, aby wyposażyć budowlę w organy, które odpowiadałyby jej gigantycznym rozmiarom. Hala Stulecia miała między innym służyć jako reprezentacyjna sala koncertowa. Już po dziesięciu miesiącach budowy w latach 1912/13 firma Wilhelm Sauer z Frankfurtu nad Odrą oddała do użytku największe wówczas organy świata. W 1937 r. zostały one rozbudowane, a dla polepszenia akustyki zainstalowano drugi instrument w przeciwległym górnym sklepieniu kopuły. Organy przeżyły wojnę prawie nienaruszone; zostały jednak w 1946 r. zdemontowane, a ich części zainstalowano w kilku innych „nowych“ instrumentach. Największy z nich można podziwiać dzisiaj we wrocławskiej katedrze (Deutsches Rundfunkarchiv, URL: http://www.dra.de/dok_1002.htm, z dn. 20.5.2004). Organy stały się fascynacją dla wielu europejskich znawców sztuki organowej, a organizowane latem niedzielne koncerty, cieszyły się ogromną popularnością wśród słuchaczy (Scheuermann, 1994, s. 668 i n.). Instrument ten uosabia społeczeństwo mieszczańskie okresu późnowilhelmińskiego i czasów Republiki Weimarskiej. W tym czasie Halę Stulecia wykorzystywano często jako światowej rangi salę koncertową i teatralną. Jedną z najbardziej kosztownych inscenizacji tamtego czasu był wystawiony z okazji „Wystawy Stulecia“ w 1913 r. dramat Festspiel in deutschen Reimen Gerharta Hauptmanna, w czasie przygotowań do którego autor intensywnie współpracował z reżyserem Maxem Reinhardtem i architektem Maxem Bergiem. Tu właśnie zmaterializowała się po raz pierwszy wizja Reinhardta „teatru pięciu tysięcy“ - centrum kultury dla szerokich warstw społeczeństwa.

Żaden symbol nie uosabia dwunastu i pół lat władzy hitlerowców w Niemczech lepiej niż swastyka. Do dziś jeszcze trwają spory o to, w których miejscach ówczesnej Hali Stulecia w okresie istnienia III Rzeszy można było spotkać ten nazistowski symbol. Wciąż żywy jest mit, według którego jedna ze swastyk, aż do czasu remontu z lat 1995/97 znajdowała się pod kopułą i zakryta była jedynie kawałkiem materiału (Słowo Polskie, 19.6.1998). Jerzy Ilkosz, kierownik wrocławskiego Muzeum Architektury, jest jednak przekonany, że nigdy żadna swastyka nie stanowiła stałego elementu wystroju Hali Stulecia: „Jeżeli jakakolwiek swastyka wisiała kiedykolwiek pod kopułą, to była to dekoracja powieszona chwilowo z okazji wizyty Hitlera.“ (Słowo Polskie, 19.6.1998) W każdym razie pewne jest, że w budynku można było spotkać nazistowskie symbole, nawet jeżeli pojawiały się one tam tylko czasowo, jedynie z okazji uroczystości politycznych. Ciekawsze wydaje się jednak pytanie, czy w latach 1933-1945 rodziły się jakieś pomysły, by przekształcić Halę w miejsce o narodowosocjalistycznym charakterze. Wyobrażenie o tym dostarczyć nam może już na wstępie cytowana odezwa, nawołująca do rozbudowy Hali Stulecia w sensie pomnika narodowego z roku 1934. „Tak jak myśl konstrukcyjna budowli, która została jasno zrealizowana poprzez cztery wygięte filary i opierającą się na nich kopułę, tak też cztery główne filary nowego niemieckiego ludu – obowiązek, wolność, bohaterstwo i jedność - powinny być – tutaj na tych ogromnych powierzchniach kolumn – symbolicznie i wyraziście przedstawione poprzez nową niemiecką sztukę w formie monumentalnego malarstwa i rzeźby.“ (Schlesische Monatshefte, 1934, nr 3, s. 84). Rozbudowa według tych planów byłaby dokładnie tym, przeciwko czemu zawsze zastrzegał się Max Berg. Architekt odrzucał mianowicie wszelką ornamentykę swoich budowli (Ilkosz, 1999, s. 188).

Na rozciągającym się po zachodniej stronie budynku placu, gdzie jeszcze dziś stoją kolumny pozostałe po dawnym wejściu głównym, postawiony został w 1948 r. widoczny do dziś symbol – stalowa iglica (fot. 12), którego zamierzoną wymowę oraz pozycję trafnie opisuje kierownik komisji artystycznej Wystawy Ziem Odzyskanych: „Główny dziedziniec Wystawy to przede wszystkim centralny punkt – obelisk. Igła stalowa przeszło stumetrowej wysokości, triumf zarówno polskiej techniki i wynalazczości, jak i pracy, symbol naszego optymizmu, górująca nad ciężkim blokiem Hali Ludowej swą smukłością, lekkością i białością“ (Hryniewiecki, 1948, s. 20). Iglica (patrz też poniżej: Symbol Architektury i rozdział: „Odniemczaniei polonizacja...) awansowała w latach powojennych do roli ikony polskiej samoświadomości, a jej wykonanie i montaż wymagały dużych technicznych i finansowych nakładów. Samo jej podniesienie za pomocą stalowych grubych lin holowniczych i wciągarek trwało prawie cały dzień.

Już dziś prawie nikt nie pamięta o pewnym wypadku, który wydarzył się zaledwie kilka dni przed otwarciem wystawy 22 lipca 1948 r. Na szczycie iglicy zamontowana była obrotowa aluminiowa płyta o prawie czterometrowej średnicy, która mogła być oświetlana przez stojące na ziemi reflektory. Jednak burza, która przeszła nad Wrocławiem 20 lipca, zniszczyła konstrukcję i zarazem główną atrakcję wystawy jeszcze przed jej uroczystym otwarciem. (Bieniek, 1997)

Kino Gigant, które od lat 70-tych mieściło się w Hali Ludowej, stanowiło największą salę kinową w Polsce i mieściło na jednym seansie do czterech tysięcy widzów. Dopiero w 1995 r., gdy Hala była remontowana, a w mieście pojawiły się konkurujące multipleksy i liczba widzów przychodzących na seans spadła do 20-30, podjęto decyzje o jego zamknięciu (por. wywiad z p. Makowskim). Ekran o wielkości 20 na 32 metry (por. wywiad z p. Konarzewskim) stanowi niejako symbol faktu, że w latach 70-tych i 80-tych coraz bardziej wzmacniała się pozycja budynku jako miejsca imprez kulturalnych. Sąsiedni Pawilon Czterech Kopuł i przyległa do Hali restauracja tarasowa, które do lat 70-tych były wykorzystywane jako miejsca imprez kulturalnych, pełniły wtedy już inne funkcje. (Ilkosz, 2002, s. 31).

Nie jest łatwo znaleźć taki „święty“ znak naszych czasów, tak jak i ogromny ekran nie był już symbolem, który zainstalowany zostałby z reprezentacyjno-symbolicznych powodów - istniał z czysto pragmatycznych względów, był „przedmiotem użytkowym“, choć być może takie przyporządkowanie jest niewłaściwe. W tym konkretnym przypadku dochodzi do zachodzenia na siebie „świeckich“ i „świętych“ symboli, a ich klasyfikacja stwarzać może problemy. Dlaczego? Może dlatego, że Hala Ludowa właśnie w tym okresie zaczyna wychodzić z kontekstu obiektu naładowanego różnymi znaczeniami politycznymi i staje się po prostu „normalną“ halą widowiskową.

Jeżeli jednak wyjdzie się z założenia, że owe „nakładanie się świeckich i świętych płaszczyzn symboli“ jest rzeczą jak najbardziej naturalną, dużo łatwiej będzie odkryć owe „święte“ znaki naszych czasów. Szczególnie dwa od razu rzucają się w oczy: pierwszym z nich jest reklama, która zdecydowanie określa dzisiejszy wizerunek Hali. Jest ona konieczną częścią składową przedsiębiorstwa, które prosperuje na zasadach dyktowanych przez gospodarkę rynkową, a także zarazem symbolem dzisiejszego „odpolitycznienia“ budowli. Ikonami XXI wieku nie są już alegorie historyczne, emblematy państwowe czy znaki runiczne na faszystowskich symbolach, lecz właśnie loga przeróżnych firm i slogany reklamowe. Jako drugi szczególnie widoczny symbol może służyć wspomniany już system teleskopowo wysuwanych trybun i sceny, który po przebudowie według planów Leszka Konarzewskiego w połowie lat 90-tych, zastąpił grożące zawaleniem już ponad siedemdziesięcioletnie drewniane trybuny. Gwarantuje on maksymalne wykorzystanie wielofunkcyjnego charakteru Hali, ponieważ funkcja teleskopowa umożliwia uzyskanie od 4.426 do 7.127 miejsc siedzących, a szybka przebudowa wnętrza pozwala w bardzo krótkim przedziale czasu na stworzenie w zależności od potrzeb wariantu sali sportowej, teatralnej, koncertowej lub targowej (Konarzewski, 1997). Od czasu tej przebudowy Hala Ludowa jest jeszcze lepiej dostosowana do przeprowadzania w niej wszelkiego typu imprez komercyjnych. Zainstalowanie nowych trybun miało jednak tę wadę, że podczas przebudowy poziom posadzki musiał zostać obniżony o około metr, co wyjątkowo ostro skrytykował architekt i historyk sztuki Jerzy Ilkosz: „Przez tę zmianę zostało zniszczone zaplanowane przez architekta Berga ,złote cięcie‛“ (Ilkosz, 1999, s. 190).

Nasze czasy, podobnie jak okres Republiki Weimarskiej i ostatnie dziesięciolecia Polski Ludowej zdominowane są przez znaki, które obok swojego reprezentacyjnego charakteru posiadają również wymierną wartość użytkową. Symbolika miała według inwestorów z tamtych czasów najczęściej powiększać wartość rynkową budynku, przy czym dziś już prawie całkowicie rezygnuje się z zamierzonego języka symboli, o ile reklamę rozumie się raczej jako zło konieczne wolnego rynku. Lata 30-te, 40-te i być może także 50-te były natomiast czasem intensywnego „produkowania symboli politycznych“, co przecież całkowicie odpowiadało duchowi każdego z tych okresów. (Włodzimierz Wydra jest natomiast zdania, że budowla ta nigdy nie była postrzegana jako nośnik symboliki politycznej; por. wywiad z p. Wydrą). Jednak i znajdujące się na budynku symbole tamtych czasów nie odgrywały z zasady dużej roli w społecznej świadomości. Wyjątkiem jest tutaj znajdująca się przed Halą iglica.

Zestawienie znaków, którego się tu podjęliśmy nie jest z pewnością wyczerpujące. Nie wspomnieliśmy między innymi o niezliczonych, kosztownych scenografiach, które wznoszone były z takich okazji jak np. zjazdy partii, różnego rodzaju kongresy lub inne zgromadzenia polityczne.

Pomimo tego, podczas dokładnych studiów nad wyglądem Hali i nad innymi źródłami, okazuje się, że budowla ta w jej (rzekomo czysto) politycznej funkcji, wymowie i symbolice została podczas formułowania tezy wyjściowej daleko przeceniona. Wynika to stąd, że obrazy z wielkich wydarzeń politycznych to często jedyne, które są przywoływane przez historię. Inne, te z codziennego życia i z mniej spektakularnych imprez wypadają z historycznej pamięci. Dzisiejsze postrzeganie historii Hali Ludowej odbywa się więc często z tendencyjnie upolitycznionej perspektywy.

Gdy podsumuje się zebrane ślady, to nasuwa się przypuszczenie, że „świeckie“ znaki powinny być rozumiane jako „niezamierzone“ po prostu jako „fakty dokonane“, podczas gdy „święte“, jako jak najbardziej „pożądane“, umieszczane w konkretnych miejscach po głębokim namyśle. Jeżeli będziemy czytać ślady w ten sposób, to uzyskamy pewien wzór interpretacyjny, za pomocą którego da się dociec, jakiemu celowi i jakiej idei służyła Hala Ludowa w ciągu całej swej historii. Jednak ta wizualna próba zrozumienia historii nie wystarczy, jeżeli nie będzie ona uzupełniona innym rodzajem wiedzy. Dlatego też dwie następne części niniejszej pracy spróbują w nieco inny metodycznie sposób przybliżyć czytelnikowi przeszłość i teraźniejszość Hali Ludowej.



Część druga: Hala Ludowa jako symbol



Podejmując się przedstawienia Hali Ludowej jako symbolu, należy przede wszystkim dokonać pewnego rozgraniczenia. Hala jako zabytek architektoniczny nie jest bowiem równoznaczna z jej symbolem podlegającym przemianom historycznym i mentalnym. Można zatem powiedzieć, że solidna, żelbetowa konstrukcja składa się z dwóch warstw: materialnej i niematerialnej. Obydwie płaszczyzny są ze sobą ściśle powiązane i mają na siebie wpływ. To sprawia na przykład, że obraz Hali jako symbolu politycznego, wyłaniający się ze stylizowanych i nierzadko niepotwierdzonych historycznie wyobrażeń, koliduje i konkuruje z jej wizerunkiem jako miejsce komercyjnych imprez sportowych i kulturalnych.

Opisane wyżej rozróżnienie ma na celu rozpatrywanie znaczenia obiektu jako takiego, z dala od narosłych wokół niego znaczeń symbolicznych czy to jako przedmiotu politycznych manipulacji czy to jako obiektu poddanego dyktatowi rynku. Sformułowana na początku tego rozdziału teza wydaje się zatem niewystarczająca. Opiera się ona bowiem na spostrzeżeniach obserwatora stojącego obiema nogami w teraźniejszości, przypatrującemu się obiektowi swoich badań na tle danych interpretacji. Jak to wyraził Ernst Cassirer: „Wszelkie nasze obserwacje poddane zostają selekcji. Spośród nich wybieramy te, o których sądzimy, że to w nich odzwierciedla się ,prawdziwe‛ oblicze danego obiektu, podczas gdy inne uważamy za peryferyjne czy też przypadkowe“ (Cassirer, 1982, s. 181). Wyzwanie polega zatem na tym, by zrozumieć wpierw tendencyjne mechanizmy interpretowania Hali Ludowej i je zakwestionować. W ten sposób można odkryć właściwe znaczenie obiektu. Jaki jest jednak cel takiej interpretacji? Czemu służyło bądź może służyć nadawanie przenośnych znaczeń budynkowi takiemu jak Hala? Znaczenia te uwzględnia Oswald Schwemmer definiując w swej książce Filozofia jako teoria kultury i kulturoznawstwa (Philosophie als Theorie der Kultur und der Kulturwissenschaften) symbole jako „obiekty odsyłające“. Schwemmer idzie dalej: „Należy przy tym podkreślić dwie sprawy. Z jednej strony materialny charakter symbolu czyni z niego obiekt publiczny, który każdy widzi i którego używa. Jest on zatem zawsze związany z użytecznością publiczną. Z drugiej strony jednak, charakter medialny symboli czyni je obiektami o własnej strukturze. Są samodzielne [...]“ (Schwemmer, 2004, s. 671-681).

Definicja Schwemmera jest o tyle pomocna, jako że bardziej precyzyjnie określa dwie najważniejsze właściwości symbolu, które z jednej strony umożliwiają (lub nakazują) jego użycie, z drugiej zaś strony je utrudniają. Poprzez podkreślenie funkcji „odsyłającej“ symbolu Schwemmer podkreśla jego przynależność do semiosfery - mówiąc słowami semiotyka kultury, Jurija Łotmana – w której to symbol i społeczeństwo wzajemnie na siebie oddziaływują, będąc od siebie jednocześnie zależne. By przybliżyć się do właściwego symbolu, jego funkcji i funkcjonalności, należy więc zwrócić uwagę na osoby aktywnie uczestniczące w jego tworzeniu. Jeśli chodzi o Halę Ludową, mamy do czynienia z czterema rodzajami czynników wpływającymi na: symbol polityczny, architektoniczny, turystyczny oraz symbol miasta. Te poszczególne znaczenia łączą się, tworząc wspólną przestrzeń symboliczną i formułują poprzez to wielowarstwową całość, bez rozpoznawalnych fragmentów. Jednakże podział ten ma sens, jako że pozwala przeanalizować znaczenie symbolu zarówno dla jego twórców, jak i jego znaczenia w przyszłości. Należy przy tym zastrzec, że zaproponowane interpretacje są jedynie podstawą do dalszej dyskusji.



Symbol polityczny

Monumentalne rozmiary Hali Ludowej oraz jej znaczenie w społeczeństwie i obrębie miasta czynią z niej miejsce szczególne dla dyskursu społecznego, miejsce idące z duchem czasu. Poprzez znaczenie i wielofunkcyjność obiektu nasuwa się skojarzenie go z innym typem budowli, będącym dla Europy Środkowej przez stulecia tym, czym w pewnym sensie jest Hala Ludowa dla XX wieku, mianowicie z katedrą. Z jednej strony ciągłość, a z drugiej zmiany w interpretacji obu obiektów - nadawanie im coraz to nowych znaczeń oraz ich podobne funkcje pozwalają na porównanie tych dwóch typów budowli. Tak jak katedra, Hala pełniła przez lata swojego istnienia – a częściowo pełni także do dziś – rolę miejsca pamięci, zadumy i wiary w zaświaty, w pewnym sensie nawet jako miejsce modlitwy, miejsce, z którego wychodzą i gdzie kończą się procesje, jako przybytek świeckiej i duchowej radości, jako symbol statusu, jako twierdza, jako miejsce porozumienia. Porównanie Hali Ludowej i katedry opiera się na podobieństwie ich przeznaczenia i rozmiarów, jak i (nawet w większym stopniu) na ich pozycji społecznej, na ich oddziaływaniu na społeczeństwo oraz oddziaływaniu społeczeństwa na nie same.

Tym samym Hala Ludowa jako konstrukcja nadająca znaczenia i nimi nasiąkająca upodabnia się do katedr, dodatkowo będąc z nimi spokrewnioną rozmiarami i zawartymi w niej pierwotnymi intencjami politycznymi. Te należy jednak nazwać: władza walcząca o samopotwierdzenie, skonfrontowana z budowlą i jej symbolami, musi dążyć do jej „ujarzmienia“ poprzez przewartościowanie tych znaczeń i nadawanie jej nowych. Owe „ujarzmienie“ Hali próbowano osiągnąć chociażby poprzez nadawanie jej z biegiem lat nowych nazw.



Symbol architektoniczny

Architektura pełni w epoce zwanej powszechnie modernizmem bodajże najważniejszą rolę pośród sztuk - jak pisze Zygmunt Bauman: „Duch nowoczesności objawiał się w największym stopniu poprzez architekturę i to z niej czerpał najwięcej konstrukcji myślowych i decydujących metafor, formułujących nowoczesny światopogląd“ (Bauman, 1998, s. 13). Duch ten objawia się w Hali Ludowej, będącej więcej niż tylko produktem modernizmu, jej symbolem – ona jest jego ucieleśnieniem. Nie symbolizuje nowoczesności, lecz ją wyraża.

Dopiero poprzez przywołanie ambicji architektury, mianowicie kształtowania przestrzeni życiowej człowieka, Hala uzyskuje swoje miejsce w dyskursie społecznym jako obiekt odsyłający. Odsyła ona bowiem do ambicji współtworzenia codzienności, będącej nie tylko podstawą wszelkiej architektury, lecz także jednoznacznie formułowanym celem architektury modernizmu. W danym przypadku największą rolę odegrał topos „porządku“, będący reakcją na sytuację urbanistyczną tamtego czasu i wyrażający się w dążeniu szkoły modernizmu do oddziaływania na obserwatora poprzez jasne, porządkujące rozwiązania. Oddziaływanie to, z którym według Simmela „umysł sobie najprędzej poradzi“ (Simmel, 1992, s. 203), widoczne jest do dzisiaj w Hali Ludowej, szczególnie poprzez konstrukcję symetrycznych osi przy wejściu (fot. 12).



Symbol turystyczny

Każdy turysta nadaje tej konstrukcji nowe znaczenia. O ile zgodzimy się co do tego, że symbole są tworami zmysłowymi zaspokajającymi ludzką potrzebę uwidocznienia niewidzialnego, a symbol jest zawsze ekstraktem, wyciągiem z ogromnej ilości pojedynczych myśli, to skupia on w sobie całe szeregi takich myśli, nadając im wyrazisty kształt. Taki sposób postrzegania symbolu umożliwia zrozumienie, iż ta (duchowa) konstrukcja jest takim ekstraktem, takim skupieniem dla każdego z osobna i zależy od symboliki nadanej mu przez poszczególną osobę. Bez oczytanych w historii turystów nie istnieje Hala Ludowa jako symbol historii, bez aktywisty nie ma znaczenia politycznego, a bez eseisty nie ma Hali jako symbolu ducha czasu...

Ciekawych obserwacji na temat turystycznych interpretacji można dokonać przeglądając opisy zawarte w przewodnikach. Na krótko przed otwarciem Hali w roku 1913 Paul Habel pisze pełen nadziei: „Hala Stulecia, potężna żelbetowa konstrukcja zwieńczona kopułą, stanie się symbolem miasta oraz trwałą pamiątką po obchodach wojny wyzwoleńczej“ (Habel, 1913, s. 130). Karl Baedeker wskazuje w przeddzień wybuchu II wojny światowej na zmianę symboliki budowli pod wpływem narodowego socjalizmu, twierdząc, że to naziści „od 1936 r. przekształcają wnętrze w przestrzeń sakralną“ (Baedeker, 1938, s. 47).

Polskie przewodniki z lat powojennych mówią w pierwszym rzędzie o dwóch sprawach: po pierwsze o odbudowie mocno zniszczonego kompleksu wokół Hali Ludowej, która sama przetrwała wojnę w dobrym stanie oraz z dużo większym rozmachem o „Wystawie Ziem Odzyskanych“ z roku 1948, odbywającej się w dużym stopniu właśnie w Hali. Wystawa ta, „wykonana z ogromnym wysiłkiem organizacyjnym, artystycznym i naukowym zobrazowała dorobek naszej pracy, a jednocześnie nowy etap polskiego życia gospodarczego, kształtującego nowe socjalistyczne struktury“ (Lewański, 1953, s. 100).



Symbol miasta

Wrocław i jego Hala Ludowa żyją w symbiozie. Bez miasta, które już w roku 1908 zadawało sobie pytanie „Czy Wrocław potrzebuje hali widowiskowej?“, budowla ta by nigdy nie powstała. Ale z drugiej strony, bez tej budowli miasto pozbawione by było jednego z najsłynniejszych jego symboli. W interesie miasta wielkości Wrocławia leży prezentowanie się jako ważny ośrodek kulturalny państwa, a Hala Ludowa spełnia tu funkcję symbolu awangardy architektonicznej miasta, jego politycznego znaczenia, jego funkcji turystycznych i jego roli historycznej. Pozwala w skondensowanej formie przedstawiać i promować miasto.



Symbol i jego znaczenie dla teraźniejszości i przyszłości

Teren wystawowy we wschodniej części Wrocławia wraz ze swoim architektonicznym centrum – Halą Ludową autorstwa Maxa Berga stanowi przykład tej „wybiórczej obserwacji“, o której mówił cytowany tu Cassirer. Przybiera ona zależnie od „filtru“ zastosowanego przez obserwatora, co raz to inną „rzeczywistą formę“ (Cassirer, 1982, s. 181). Wszakże nie dla każdego obserwatora budowla ta jest „natchnioną“ konstrukcją, nie dla każdego odznacza się ona specyficznym „genius loci“, nie dla wszystkich jest symbolem. Przedstawiony powyżej złożony sposób jej postrzegania pozwala zrozumieć jej funkcję tworzenia znaczeń, podejmując zaś formułę Claude'a Levi-Straussa stwierdzić: to nie społeczeństwo wytwarza symbolikę, tylko symbolika społeczeństwo (Ricouer, 2004, s. 93). Wymaga to także sięgnięcia do toposu kulturoznawstwa, który przedstawia „kulturę jako system znaków“. Ogromną rolę odegrał przy tym wrocławianin, Ernst Cassirer, który w swej Filozofii symbolicznych form opisywał kulturę „jako proces wytwarzania symbolicznych form postrzegania, myślenia i życia“ (Krois, 2004, s. 109) Interpretacja tych światów jako symbolicznych systemów „odsyłaczy“ ograniczyła się w dużym stopniu do badania przestrzeni komunikacyjnej między ludźmi, zatem ta w swej istocie antropologiczna metoda święciła dotychczas triumfy w takich dyscyplinach jak lingwistyka czy etnologia (jak u Bourdieu i Geertza). Wnioski wysuwane jednakże na podstawie badań nad „symbolizmem lingwistycznym“ można zastosować również wobec architektury, a w danym przypadku wobec Hali Ludowej, jako że jest ona również rodzajem artykulacji, mimo jakościowo różnego charakteru medialnego. Opierając się na opinii Ricoeura, dla którego „doświadczenie nieokreślone słowami [...] pozostaje doświadczeniem ślepym, zagubionym i niewyrażalnym“ (Ricoeur, 2004, s. 93), można określić Halę Ludową miejscem dysputy i, co nadaje jej do dziś szczególne znaczenie, miejscem dialogu z innymi. Konstrukcja ta staje się zatem wzorcowym przykładem miejsca, gdzie urzeczywistnia się to, co Wrocław w świetle swych złożonych dziejów określił jako swoje dziedzictwo, a zarazem wyzwanie na przyszłość: bycie „miejscem spotkań“.



Część trzecia: Życie Hali

W dotychczasowych rozważaniach podjęte zostały próby wytropienia namacalnych znaków przeszłości Hali Ludowej, jak również zastanowienia się nad tym, co stanowi „nienamacalną“ część tej budowli, czyli tę, która pojawia się we wspomnieniach i dyskusjach wokół jej symboliki. Autorom pracy zależało jednak także na tym, aby przebadać „właściwe“ dzieje budynku. Rozmowy z wieloletnimi pracownikami tego przedsiębiorstwa, jak także z architektami i miłośnikami Hali, miały na celu odkrycie jej przeszłości, historii jej funkcjonowania w ostatnich 20-30 latach. W wywiadach pytano przede wszystkim o to, na ile „symboliczne“ i polityczne treści, które przez dziesięciolecia przenikały przez budynek, straciły na aktualności wraz z końcem systemu komunistycznego i czy obecnie Hala funkcjonuje jako obiekt poddany tylko i wyłącznie wolnemu rynkowi.

Nikt nie zna tak dobrze Hali Ludowej jak ludzie, którzy w niej pracują. Najczęściej od lat, o ile nie od dziesięcioleci związani z tym miejscem, znają każdy jej zakamarek, każdą krążącą o niej plotkę. Każdy, kto z tym obiektem miał lub ma coś do czynienia, jest ich starym znajomym. Znają zdjęcia, które turyści robią sobie na zewnątrz Hali, conajmniej tak dobrze jak rzeczywistość, która odbija się w jej wnętrzu. Ten rodzaj uprzywilejowanej wiedzy jest bardzo kompleksowy, jest czymś, co natychmiast pozwala powstające na zewnątrz stereotypy skonfrontować ze znaną im rzeczywistością, a wyobrażenia na temat roli i historii Hali wzbogacić o pikantne szczegóły i anegdoty. Jest to jednak w końcu także wiedza, która każdą próbę przypisania budowli pewnej symboliki przyjmuje z początku bardzo sceptycznie i stara się stawić jej opór. Każdy, kto pracował lub nadal tu pracuje, czy to w dziale technicznym, czy w biurze, na wszystkie organizowane w budynku imprezy miał wstęp od kulis i tym samym był świadkiem tego „jak to się rzeczy naprawdę miały“ - miał możliwość widzieć to, czego zwykłym śmiertelnikom zobaczyć nie było wolno. Komu uda się wciągnąć w rozmowę pana Andrzeja Kreisa, technika, któremu podczas obchodów obiektu stale towarzyszy podobny do bokserka kundelek Iki, ten niebawem dojdzie do przekonania, że w przeszłości wiele spraw tutaj „tylko w połowie było tak dziko sprawdzanych, jak by się mogło wydawać“, z drugiej jednak strony panowała nadmierna reglamentacja i przeprowadzano skrupulatne kontrole (wywiad z p. Kreis).

W czasach PRL-u Hala Ludowa była przedsiębiorstwem państwowym. Dziś jest spółką skarbu państwa, co z pewnością oznacza dla niej większe swobody, lecz równocześnie powoduje, że pod względem finansowym jest zdana tylko na siebie. Za komunizmu zakład ten był odpowiedzialny nie tylko za gospodarowanie samą Halą, ale także za należące do niej tereny targowe oraz leżące w pobliżu Ogród Japoński i Park Szczytnicki. Do zadań załogi Hali Ludowej należało także przygotowanie dekoracji miasta z okazji tak ważnych politycznie wydarzeń jak obchody Święta Pracy 1-go Maja, przybycie do Wrocławia Wyścigu Pokoju czy też odsłonięcie w mieście nowego pomnika. Tym samym Hala (względnie właściwy jej oddział) przejmowała nadzwyczaj ważne zadanie w organizacji i przeprowadzaniu politycznych wieców i innych tego typu wydarzeń (wywiad z p. Makowskim).

Tymczasem, gdy spojrzymy w archiwum prasowe przedsiębiorstwa, zobaczymy, że wydarzenia o czysto politycznym charakterze nie zajmowały aż tak wiele miejsca w jej codziennym życiu. W kalendarzu imprez dominował raczej program kulturalny, obejmujący swym zasięgiem koncerty od popu do rocka, jak również występy popularnych zespołów ludowych, konkursy piosenki czy pokazy filmów. Dwa fakty wydają się tu być warte podkreślenia. Po pierwsze program ten odznacza się pewną wymowną naiwnością. Jest to program, który o tyle posiada pewne niebezpośrednie znaczenie polityczne, że w żadnym wypadku nie narusza pewnych granic opartych na politycznych przesłankach: na treści mało przyjazne dla ówcześnie obowiązującego systemu Hala była po prostu zamknięta. Po drugie - i to może wydawać się jeszcze bardziej interesujące – zarówno tydzień przed jak i tydzień po odbyciu się w Hali jakiegoś znaczącego wydarzenia o charakterze politycznym nie było miejsca dla jakichkolwiek innych imprez. Nawet miesiące wcześniej zaplanowane widowiska czy koncerty musiały być na krótko przed terminem odwoływane - trzeba było uważać, aby wydarzenia polityczne nie miały w ciągu dwóch tygodni żadnej konkurencji.

We wspomnieniach pracowników związanych z programem kulturalnym tamtego czasu, najwięcej miejsca zajmują jednak regularnie przeprowadzane pokazy filmów. Kino Gigant przyciągało nieraz na jeden seans do czterech tysięcy osób. Pokazywano przede wszystkim filmy, które odpowiadały gustowi publiczności, a więc produkcje amerykańskie. Nie można więc w żadnym wypadku stwierdzić, że dominował tam „z góry“ ustalony program, w którym przeważałyby dzieła filmowe państw socjalistycznych, jednak należałoby zauważyć, że wyświetlane hollywoodzkie hity nie miały przecież żadnych przesłanek podburzających istniejący system.

W Hali regularnie odbywały się tzw. Targi Dolnośląskie - impreza o charakterze targów handlowych ozdobionych atmosferą jarmarku. Jako że targi te w czasach panującej w Polsce gospodarki deficytowej otrzymywały specjalne przydziały towarów i były do tego „strategicznie“ przez komitet wojewódzki wyznaczane na okres poprzedzający np. święta Bożego Narodzenia, to cieszyły się one szczególną popularnością i z biegiem czasu urosły do jednego z ważniejszych, stałych punktów corocznego programu Hali. Poprzez targi do dzieła Berga znów zawitała gospodarka rynkowa.

Wraz z politycznymi przemianami roku 1990 także sytuacja Hali Ludowej uległa gwałtownej zmianie. Po raz ostatni otrzymała ona dofinansowanie ze strony państwa, dzięki któremu udawało się do tej pory pokrywać znaczną część wydatków związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Kierownictwo obiektu stanęło naraz przed dużym finansowym problemem. Aby jakoś utrzymać się przy życiu zdecydowano postawić na wspomniane targi, już wcześniej przynoszące tak ogromne sukcesy i oddziaływujące na tak szeroką publiczność. Zmieniły się oczywiście warunki ich funkcjonowania: nie miały już charakteru festynu ludowego, pozostały jedynie zorientowanymi na rynek targami konsumpcyjnymi. Można powiedzieć, że wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na nowe dobra i towary, jak i z coraz bardziej zyskującą na rozmachu gospodarką, trafiły one wraz ze swoimi medycznymi, budowlano-rzemieślniczymi czy też innymi specjalizacjami w nerw czasu. Chyba najlepiej ilustruje ten fenomen pewien pikantny przykład: podczas pewnych targów postanowiono w jednym z pomieszczeń gospodarczych po zewnętrznej stronie Hali otworzyć jeden z pierwszych wrocławskich sex-shopów. Jak się okazało pomysł był tak trafiony, że już sama plotka o sklepie już na tygodnie przed jego właściwym otwarciem bardzo skutecznie zwabiała ciekawskich, którzy ukradkiem kręcili się wokół budynku i po cichu wypytywali o szczegóły.

Wraz z pomysłem ubiegania się o prawo organizacji wystawy Expo 2010 promocja Wrocławia jako miasta targów osiągnęła swój dotychczasowy punkt kulminacyjny. Faktu, że nadodrzańskie miasto przegrało z takim konkurentem jak Szanghaj, nie można rozumieć jako porażki, choć nie jest to też sukces. Wskrzeszenie Wrocławia jako miejsca targów wiąże się z wieloma problemami, wobec których i stratedzy marketingowi są bezsilni. Od razu rzuca się w oczy fatalny stan budynków Hali Ludowej, a jeszcze ważniejszym problemem wydaje się być ograniczona powierzchnia, zarówno ta zadaszona jak i ta pod gołym niebem, na której mogłyby powstać stoiska i pawilony. Często podkreśla się, że problem braku powierzchni wystawowej wiąże się z przejęciem w latach 70-tych sporej jej części przez leżące po drugiej stronie ulicy wrocławskie zoo. Jak do tej pory brak jest jakiegokolwiek pomysłu, by rozwiązać te problemy i wrocławianie ze swoją Halą Ludową, która mimo swojego potencjału pozostaje w cieniu innych światowych tego typu obiektów, mogą tylko po cichu marzyć o imprezach na miarę Expo.

Jak się okazało niebywale ważną ekonomicznie rolę w programie kulturalnym Hali Ludowej zajęło ponownie cieszące się w latach 70-tych tak ogromną popularnością kino Gigant. W skutek wprowadzenia stanu wojennego zostało ono zamknięte na czas jego trwania, później przetrwało jakoś zawirowania lat 1989/90 i aż do remontu wnętrza Hali w połowie lat 90-tych stanowiło istotny magnes przyciągający publiczność, którego moc osłabiło dopiero pojawienie się konkurencyjnych multipleksów. Przed remontem budynku planowano wprawdzie wbudowanie w podłogę wysuwanego ekranu, pomysł nie został jednak ostatecznie zrealizowany.

Także i organizatorzy koncertów chętnie korzystają z możliwości, które otwiera przed nimi Hala. Program balansuje pomiędzy koncertami rockowymi, wielkimi imprezami tanecznymi, operą, a muzyką disco. Jednak interes związany z kulturą okazuje się interesem przynoszącym straty. Ogromne koszty utrzymania budynku wraz z jego zapleczem technicznym nigdy nie dały i nadal nie dają przełożyć się na zyski ze sprzedaży biletów – żeby tak być mogło ceny biletów musiałyby być tak wysokie, że i kupujących z pewnością by zabrakło.

Nie można wyobrazić sobie dzisiejszego kalendarza imprez Hali“.




deutsch

Fotografie


Fot. 1


Fot. 2


Fot. 3


Fot. 4


Fot. 5


Fot. 6


Fot. 7


Fot. 8


Fot. 9


Fot. 10


Fot. 11




Kontakt: hotzan@euv-frankfurt-o.de | ostatnia aktualizacja: 19 października 2005 r.
externer LinkKatedra studiów polskich i ukraińskich